Spoglądam w oczy pana Ho, wspinacza z Tajwanu który razem z nami podjął się trudu ataku szczytowego na Mount Everest. Są pełne rezygnacji i zwątpienia, cały blask życia uleciał gdzieś bezpowrotnie. Sonam, jego Szerpa a mój przyjaciel próbuje coś jeszcze do niego przemówić ale nic do niego nie dociera. Nie dziwne, jesteśmy na wysokości 8750m.n.p.m. Całonocna wycieńczająca wspinaczka poprzedzona wielodniowym wysiłkiem otępiła jego umysł i ciało. Tkwi tu niczym słup soli, niczym poprzednicy których mijaliśmy po drodze którzy w ostatnim śnie zamarzli tu na wieki. Czy jesteśmy go wstanie wyszarpać z tego marazmu i odrętwienia? Czy jest w stanie podjąć walkę o swoje życie i targnie jeszcze raz ciało do ostatniego decydującego wysiłku?
Przeczytaj wszystko...